|
piątek, 18 maja 2012
Cytat
Zainsporowana blogiem krzysztofa213: W seksie szukamy pociechy, gdy cierpimy na niedostatek milości Jestem chodzącym przypałem...
Ale mi wstyd z tą moją G., że posądziłam A. o chęć trójkąta. Dlaczego ja jestem takim przypałem i zawsze musi mi być głupio? Sami zobaczcie, jaka jestem durna:
(...) mówiliśmy o imprezie w sobotę. A. sądził, że M. z jej facetem pewnie i tak nie przyjdą: - sie okaze - a jak nawalą... poradzimy sobia jakoś i bez nich - no pewnie moze wezmiemy g. ?? - hahaha - to wcale nie był by zly pomysl ale nie ma co planowac koncze na chwile obecna bedziemy w kontakcie - ok g. ma narzeczonego. ma juz wystarczajaco namieszane w głowie:)
Wszystko mnie boli, co za dzień :D
Co to się działo! Byłam u mojej M. (koleżanki mojej i A.), we trójkę z jej kolegą pojechaliśmy w teren konno. Ja ostatnio na koniu siedziałam rok temu. Na początku zachowywałam się dokładnie tak, jak zachowywac się nie lubię - panikowałam. Jak ostatnia pisia. Że się boję, że nie utrzymam konia, że ratunku i tak dalej... Kiedy jednak bardziej "poczułam" konia, odważyłam się na więcej. Co prawda styl mojej jazdy był beznadziejny, z tego względu, że trzy godziny terenu na pierwszy raz to dość bolesna sprawa. Zwłaszcza dla takiego flaka, jak ja. Tak więc... i trochę się ścigaliśmy, i piliśmy lekkie piwko po drodze - innymi słowy THE BEST. Potem przyszedł facet mojej M. i razem piliśmy mleczówkę. Tak, spiryt z mleczami, czy jakoś tak. Ona nie piła, bo była kierowcą, ale my z jej facetem... sporo. Potem jej facet jechał do klubu jeździeckiego odebrać jakąs tam swoją kasę, ale powiedziano mu, że już za późno - że odberać jej nie może. Wiec co zrobiła pewna siebie Ania? Poszła, pogadała i wróciła do auta ze stówą :) Miałam w sobie jakieś takie wewnętrzne przekonanie, że jak się chce, to się da zrobić WSZYSTKO. Tak wiec pojechalismy na koncert juwenaliowy na Blonia. Wejść nie było jak, poza tym nie mieliśmy biletów. Wiec co zrobiła Ania? Dawać przez płot! Przeszliśmy od strony sceny. Przed nami policja, za nami płot. Za policją ludzie. Więc co zrobiła Ania? Oprócz tych faktów, rozmawiałam wczoraj z A. Najpierw przez telefon, potem chwilę na Fb. Ma jakieś tam swoje problemy, ale przyjedzie do Krakowa raczej. W sobotę moja M. przyjedzie do krk ze swoim facetem i z jakimś kolegą (rzekomo "dla mnie"). Będę też ja i A. Coś czuję, że to może być ciekawa impreza, zważywszy na żarty i aluzje, jakie zwykle puszcza M. Ale szczerze mówiąc, zupełnie mi to nie przeszkadza. Ważne, żeby było miło i zabawnie - a z nimi jest tak zawsze;) Jedna rzecz mnie tylko wczoraj wpieniła. Tym bardziej, że byłam pijana. A. zasugerował, żebym "zaprosiła moją G.". Sądziłam, że chodziło mu o trójkąt. Napisałam mu jasno, że G. ma narzeczonego i mieszać jej w głowie nie mam zamiaru. Nie odpisał nic. Teraz, rano widzę, że on po prostu chciał ją wziąć z nami na imprezę. A ja... no cóż, wykazalam się debilną zazdrością. Nic dziwnego, że tego nie skomentował. A dziś obudziłam się o 6 rano. Mam zakwasy i kaca giganta. I chatę do sprzątania na przyjazd A. (w końcu będę miała błysk, dobrze, że przyjeżdża, bo nie chciało mi się ostatnio jakoś wyjątkowo dbać o porządek)
środa, 16 maja 2012
Cel spotkania osiągnięty - chyba
On napisał: - jestes? - uhm - jakie plany na weekend? - w piatek być może jakis koncert, bo juwenalia - wypadałoby. A poza tym to żadne. A masz jakieś ciekawe pomysły? - no wlasniei sie zastanawiam - Przyjedź do Krakowa, pójdziemy na strzelnicę - hehe, spox dzięki . pewnie tak trzeba bedzie zrobic - no tak, innego wyjścia nie ma - obczaj jakie sa koncerty w pt to moze sie wybiore z Toba - *** (ta z ktora bylam na nartach) ma obczaić coś i wtedy da mi znać. Będzie prawdopodobie wiecej osob - ja ich tez nie znam, więc jak coś to jej powiem, ze bedzie jeszcze + jedna osoba:) Dam Ci znac jeszcze co grają, bo od tego też zalezy, czy w ogóle wypali wyjście:) - spox ja mam ost bus tak ok 18 wiec bede ok 21 ew. 22 - no ok, to fajnie:) - to jeszcze Ci dam znac - własnie, dogadałeś sie z tą Twoją *** w sprawach pracy? - tak jutro przychodzi na pierweszy normalny dzien - no, to dobrze, że się udało wszystko dograć;) - spox to bedziemy w kontakcie - ok Seks analny (i kilka innych dygresji)
Byłam dzisiaj na 6 minut na solarium - ostatni raz to byłam ponad rok temu... Ja skóra chociaż trochę brązowa będzie, to nic się nie stanie ;) Co prawda ja wyznaję zasadę, że szlachta ma cerę i skórę porcelanową, ale kiedy ostatnio lekko się opaliłam... wyglądałam znacznie lepiej. Więc rozsądna brązowość zła nie jest. Do weekendu chciałabym być lekko spieczona, bo być może zobaczę się z A. Przecież napisał mi wczoraj, że "zobaczy, co da się zrobić" Mam zamiar powiedzieć mu o moim śnie. Analnie uprawialam sex tylko z eksem. Dla mnie to jest bardzo intymna sytuacja, dlatego rzeczywiście, do tego potrzebuję sporo uczucia. Ale też, jakkolwiek zabawnie to nie brzmi, wyrozumiałości i cierpliwości. Zwłaszcza, jeśli nie jest to dla kogoś chleb powszedni. Chciałabym z nim spróbować. Kupiłam dziś moje ulubione gumki - durexy pomarańczowe. Z wypustkami. Za tydzień w weekend jadę w góry do dziadków, mam nadzieję, że zdąże spotkać się z A. do tego czasu, bo moje libido nie daje mi funkcjonować. Jeśli ja już zaczęłam poważnie myślec o seksie analnym, jeśli zaczęłam czekać na A. głównie ze względu na sex - to znaczy, że naprawdę jestem mocno napalona.
----------------------- Byłam dziś na zajęciach. Na korytarzu moja A. nie podeszła do mnie, a ja udałam, że jej nie widzę. W sali... usiadła zupełnie gdzie indziej, niż zawsze. Oddałam jej płyty przez koleżankę. Po drodze z zajęć spotkałam jej faceta. Uśmiechnął się, zapytał: Bolało. Cholernie bolało, bo to była najbliższa mi osoba w Krakowie. Spędziłam z nią każdą chwilę, każdego doła i każdy najlepszy czas. A teraz, przez taki banał, udajemy, że się nie znamy. Ja zawsze wyciągałam rękę, nawet tym razem przecież, po tym, co mi zrobiła, napisałam ja... Ona nic. Tym razem nie będę za nią latać. Tym razem nie ma dla mnie już odwrotu - ona mnie nie przeprosi, jak to ona, a ja bez przeprosin rozmawiać z nią nie będę. SZKODA. TE JUWENALIA miały być nasze, tymczasem nie ma ani juwenaliów, ani "nas". Erotyczne sny
Najpierw softporno: Śnił mi się dzisiaj seks analny. No i, tradycyjnie, jak od dwóch tygodni, robienie loda. Oczywiscie głównym bohaterem był A. Sen ten jednak był nieco dziwny. Krzywdzące było dla mnie to, że podczas seksu nie byliśmy "wspólne" w tej rozkoszy, tylko każdy zaspokajał siebie - on mi wkładał, nie patrząc nawet na mnie, ja próbowałam czeprać z tego korzyści i zamykać oczy, żeby nie wiedziec, że A. mnie nie kocha i robi to, żeby się spuścić. Najpierw on na mnie, potem ja na nim, potem seks analny. Potem znowu on na mnie, na koniec zrobilam mu loda. Podobno kobiety nie miewają snów erotycznych, a jeśli je miewają, to rzadko. Ja miewam zdecydowanie za często. Warto zobaczyć
Film dostałam od Srosi. Chętnie udostępnię dalej - filmik dotyczy zasad funkcjonowania uniwersytetów, obiżonego poziomu wymagań i sytuacji studentów. Dobrze, że są osoby, które mają odwagę powiedzieć to na głos. Warto poświęcić te 20 minut i zobaczyć w całości:
wtorek, 15 maja 2012
Tośmy sobie znalazły solarium...
Byłam z moją G. na spacerze na Rynku. Kiedy postanowiłyśmy wracać do domu, o 21, wpadłyśmy na pomysł: Od dwóch lat nie byłam na solarium! No i ponad godzinę szukałyśmy jakiegoś czynnego solarium. Piękny, ciepły wieczór, a ja... otworzyłam parasol, udawałam, że pada i pytałam ludzi o drogę do solarium:) Cóż, żadne czynne nie było, ale chociaż poznałam nowe zakamarki Krakowa. Na Rynku natknęłam się na Marcina. Rzuciłam mu bylejakie "siema" i nie zwolniłam kroku. A poza tym? Przypomniałam sobie kilka pojebanych akcji z przeszlości. Może jutro znajdę chwilę, to zrobię małą retrospekcję ;) Skrót o mnie - czyli o czym było w blogu przez dwa lata
Dla tych, którzy czytają mnie od niedawna. Krótka retrospekcja. Seks jest bardzo ważnym elementem w moim życiu. Nie podchodzę do niego zupełnie normalnie. Wychowana zostalam w rodzinie katolickiej - sex pom ślubie i tylko z miłości. Być może jestem androgeniczna, bo prawdziwe kobiety ponoć nie śnią erotycznie. Małe dziewczynki z reguły masturbują się w wieku 2-3 latka, ale szybko ich pamięć to wypiera. Moja nie wyparla. Nie wiedziałam co to, ale wiedziałam, że fajne. Dopiero jak dowiedziałam sie, ze to grzech, to przestałam. Na kilka lat. Moje dziecinstwo było wspaniałe i piekne, nie wyobrażam sobie lepszego. Zakochana w R. przez 6 lat - przyjacielu z paczki osiedlowej. Oni są z Gdańska, ja też, ale teraz mieszkam w Krakowie. Z R. i znajomymi spędzamy razem wakacje i wolny czas na osiedlu pijąc np. piwo za sklepem :) Ale to porządni ludzie - z dobrych rodzin, kształcący się, wartościowi. Połowa z nich jeszcze się nie bzykała. Ale teraz stricte o blogu, bo nie dam rady streścić całego życia tutaj. A wiec ostatnie dwa lata: Rok po rozstaniu z eksem. Tamten rok to mój ropierdol w głowie - byłam seksoholiczką (chyba). Statystyka poszła mi w górę, skrzywdziłam niejednego faceta: TYLKO SEX. Zero uczuć - taka miałam być. I właśnie chwilę przed założeniem bloga poznałam A. - głownego bohatera mojego bloga i mojego życia. Na początku spotykaliśmy się na seks. Nikt nie mówił o uczuciach - w końcu dla mnie to była norma. W życiu bym nie pomyslała, że się zakocham. No i mnie nagle strzeliło. Założyłam blog. Przed każdym jego przyjazdem do mnie stres, ból brzucha - what the fuck?! Potem wmawiałam sobie, że coś z tego będzie. Parę razy się go dyskretnie podpytałam, ale nie umiał odpowiedzieć mi jednocznacznie. Tak to się własnie zaczęło. 1 lipca była impreza u niego, czułam się jak jego kobieta, bo wciąż byliśmy razem. A po imprezie dostałam kosza. Inaczej: przespaliśmy się i dostałam kosza. Co do sypiania ze sobą - długo seksu nie uprawialiśmy. Tylko petting. On tak chciał, nie ja. A więc po koszu dałam sobie siana. Wyjechałam z rodzicami na wakacje do Chorwacji. Leżałam na materacu myśląc o A. i fantazjując. Urwaliśmy kontakt, więc byłam pewna, że temat A. nigdy już nie wróci. Wtedy, po udanych wakacjach, wróciłam do Krakowa i poznałam K. Przespałam się z nim, a potem postanowiliśmy być razem. Ja go nie kochałam, ale potrzebowałam zając kimś pustkę po A. Zabawne, bo A. wcześniej w moim życiu egzystował MIESIĄC. Zaledwie miesiąc. Wracając do K., wkurwiało mnie, że był dla mnie taki dobry. Robił mi śniadania, dbał o mnie, przyjeżdżał, pomagał mi uczyć się angielskiego. Pomyślalam, że wlaściwie to mogłabym się może w nim kiedyś zakochać. Wyjechałam do Gdańska na praktyki w gimnazjum, studiuję polonistykę, w tym czasie byłam z K. na odległosć. Nawet raz przyjechał do mnie. Pierwszy facet, który u mnie nocował - choć w innym pokoju. I nagle napisał do mnie jakiś numer na gadu. Gdzieś tam w środku chciałam, żeby to był A. Okazało się, ze to A. Stęsknił się. Zaczęłam o nim myśleć. Nie mogłam przestać. Potem wyjechałam z K. do Warszawy na weekend. Tam wciąż smsowałam z A., nawet siedząc w teatrze i trzymając K. za rękę. Potem, w moje urodziny, dowiedziałam się, że jak byłam w Gdańsku to K. zdradził mnie w mieszkaniu mojego pseudo-przyjaciela z jego koleżanką. Dowiedziałam się o tym na mojej imprezie urodzinowej, na której był mój pseudo-przyajciel, jego koleżanka i cała reszta wtajemniczonych. K. nie przyszedł. Następną noc spędzilam z A. Przyjechał do mnie spod Krakowa. Nie spałam z nim - nie chciałam zaczynać od łózka i obiecywałam, że tym razem będę inna. W międzyczasie spotykałam się przez chwilę z takim R., ale się skończyło, bo przelizałam się z jego przyjacielem. W miedzyczasie spotykałam się na sex z moim FF (fuck-friendem). Potem poznałam doktora polonistyki z innego miasta i miałam z nim przelotny romans w Hotelu Qubus. Nie mogłam sobie miejsca znaleźć w życiu. Od seksu był FF., od miłości nie było nikogo. Ja wciąż zakochana w A., który przyjeżdżał do mnie raz w miesiącu, spał u mnie, ale NIE ZE MNĄ. Między nami nie było żadnych czułości. W końcu A. kiedyś w zimie przytachał piekarnik i piekliśmy razem ciasto. Było mi przy nim cudownie. Chciał seksu i zaczęliśmy rozmowę - że on coś czuje, bo czuje przyjaźń. No i tak znowu uprawialiśmy petting. Raz, drugi, trzeci... Co jakiś czas spałam z FF., w końcu potrzebowałam seksu, a nie tylko pettingu. W końcu przespałam się z A. Powiedzial, że z byle kim tego nie robi i zawsze uczyli go, że sex to z osobą, którą się kocha. A więc włożenie i wyjęcie odebrałam jako dowód miłości. Tylko że później usłyszałam, że mam się nie zakochiwać, bo on nie ma w sobie aż tylu uczuć. I tak to sobie trwalo. Ja miałam zryta banię, ale za to byłam zaspokojona. On wpadał w piątki w nocy, w sobotę z rana uciekał do znajomych mając mnie gdzieś. Potem nie odzywal się dwa, trzy tygodnie, a ja czekałam. W wakacje miałam przelotne znajomości, chodziłam trochę na randki, całowałam się z jednym gościem z mojej osiedlowej paczki. To trwało bardzo długo. W końcu, w listopadzie, napisałam mu mail, że kończę ten układ. Nachlałam się, próbowałam się pociąć i wysłałam mail, że to koniec. Odpisał SPOX. Rozumiem. Ostatnio spotykałam się przez chwilę z takim Z., ale nie sypialiśmy ze sobą. Potem dwie randki z Marcinem. Wcześniej po pijaku miałam (to jest akurat wstydliwe) przelotna macankę z R. (!!) MOJĄ MIŁOŚCIA Z DZIECINSTWA, z paczki osiedlowej. Zrobiłam mu loda... Potem zrezygnowałam z seksu ad hoc wierząc, że może życie mi to jakoś wynagrodzi. Z A. się powoli zaczynałam znowu przyjaźnić. Odkąd napisał "spox rozumiem" wiele ZROZUMIAŁ i nasz kontakt stał się częsty. Powiedział, że bez seksu też mnie lubi i chce się ze mną przyjaźnić. Chodziliśmy na spacery, do kina, na imprezy, do kościoła, do Ikei, na obiady... Dzwoniliśmy do siebie często. Ja spotkałam się z wymienionym wyżej Z., on też z kimś się spotykał. Ani ja, ani A. nie zbliżyliśmy się do nikogo innego fizycznie. Potem wyjechaliśmy w góry, ja byłam u niego w domu, poznałam jego rodzinę. I uległam. I powrócił seks. Reszta to ostatnie wpisy. |
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ulubione
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||